Lady Pank – armagedon zdarzeń – moc ludzi w oczekiwaniu i wtedy mega deszczowa nawałnica, część ludzi ucieka przed strumieniami wody, najwytrwalsi stoją i nie kapitulują.
Ach, jakie to wspaniałe!
Wtedy i ja jestem z nimi, gadam, proszę o wytrwanie, bo każda zła i czarna chmura odchodzi.
Jestem na nasłuchu z Centrum Dowodzenia i wiem, że to krótkie morze wody nad naszymi głowami.
Ludzie skandują Lady Pank, zrywa się wiatr, a ja proszę, aby uważać na siebie i swoje namioty.
I tak jak nagle przyszło, tak nagle mija, a scena pływa zalana deszczem, musimy odgarnąć, wyczyścić, przygotować jeszcze raz wszystko do koncertu.
Pole festiwalowe migiem zapełnia się publicznością – możemy ruszać, pierwsze dźwięki, ogrom radości i... awaria nagłośnienia, nie działają przody.
Przerywamy koncert, musimy naprawić i ruszyć jeszcze raz - i co?!
Tak zrobiliśmy w minutę pięć, pogadałem ze sceny i ruszyliśmy i co to był za KONCERT!!!
Piszę o tym, bo wszyscy stanowimy tutaj jedność: my – organizatorzy, publiczność i artyści!
Dbamy o siebie i się rozumiemy!
Potrafimy pokonać każdy nieprzewidziany armagedon, potrafimy wytrzymać, a potem z jeszcze większą energią dalej tworzyć ten Najpiękniejszy Festiwal Świata!
Ale to był koncert!
fot. Foto Format
Żródło: https://www.facebook.com/jerzyowsiak